wtorek, 31 grudnia 2013

12:30


Dlaczego grubi ludzie zajmujący pół przedziału w pociągu jedzą batony i zapijają je colą?
Ot, zagwozdka.

edit: to cola zero była.

środa, 25 grudnia 2013

19:59

Nos przyklejam do okna; gdzie moje płatki śniegu, gdzie święta
kubek herbaty i cytryna, kot na kolanie

Włączam telewizję - mówienie w Ameryce 'merry christmas' jest niepoprawne politycznie - wyłączam.
Kręcę się po domu, następne dwa koty łaszą mi się przy nogach,
chyba mi źle, coś mnie gryzie, laptop na stół, herbata, teraz się pies przypałętał
myśl za myślą ucieka, myśl myśl goni
nie złapie.
Zgorzkniała jestem ostatnio a mimo to dalej się uśmiecham.

Chciałabym poczuć się doceniona, może mi ktoś to zapewnić?

wtorek, 17 grudnia 2013

1:30

Jestem wiatrem, gestem jestem
Pełne szczęśliwego przebudzenia zdziwienie, strumień myśli, pod powiekami obrazy, wygięty w uśmiechu kącik ust, już wspomnienie minionego dnia;
Mruczy Tom Waits
muzyk doskonały

sobota, 14 grudnia 2013

peachy

Mam problem z zapamiętaniem słowa 'brzoskwinia' i zawsze używam angielskiego odpowiednika.
Jutro będę robiła sernik na zimno z peaches.
...nie rozumiem co wywołało taką salwę śmiechu.

niedziela, 8 grudnia 2013

piątek, 6 grudnia 2013

23:09

" Lektura, zjawisko przedziwne: unicestwia czas, zawrotnie odmienia przestrzeń, ale z tej racji nie wstrzymuje oddechu i nie odbiera życia czytelnikowi (...) uważamy się za niewidzialnych, nieobecnych, chociaż jesteśmy wszechobecni, tam nawet, rozgorączkowani, z tą książką w ręku, książką, którą pożeramy, zjadamy oczyma, jakbyśmy praktykując białą magię karmili nasz umysł.
Bo lektura zalicza się naprawdę do praktyk magicznych świadomości, ujawniających jedną z najmniej znanych cech człowieka, cechę, która wyposaża go wielką władzą: jest to zdolność bycia w dwóch miejscach równocześnie oraz izolacji, abstrahowania się - i tak człowiek opuszcza własne życie nie tracąc kontaktu z życiem, krótko mówiąc: dokonuje aktu komunii z wszystkością, jeśli nawet w nic już nie wierzy. "

Blaise Cendrars

.

czwartek, 5 grudnia 2013

22:53

Małymi krokami urządzam sobie życie; z krzykliwego rudzielca przepoczwarzyłam sie w brunetkę, z poprzedniej wersji zostawiając wyłącznie czerwień ust. Trochę dojrzałam, trochę zmieniłam wektor myśli, układam i porządkuje wspomnienia i gesty, analizuje błędy, grzebię w przeszłości, wyciągam brudy.
Przygladam się sobie kiedyś i sobie teraz. Porównuję. Archiwizuję.
Swoją poprzednią wersję siebie rozsypałam w proch - rozwiał mnie styczniowy śnieg, zmyła marcowa rosa. Obecna jest tą lepszą częścią mnie.

Bezustannie mam te same marzenia i nawet jeśli dotrze do mnie, że ich realizacja jest niemożliwa - nie zduszę ich w sobie.
To się nie zmienia.