Małymi krokami urządzam sobie życie; z krzykliwego rudzielca przepoczwarzyłam sie w brunetkę, z poprzedniej wersji zostawiając wyłącznie czerwień ust. Trochę dojrzałam, trochę zmieniłam wektor myśli, układam i porządkuje wspomnienia i gesty, analizuje błędy, grzebię w przeszłości, wyciągam brudy.
Przygladam się sobie kiedyś i sobie teraz. Porównuję. Archiwizuję.
Swoją poprzednią wersję siebie rozsypałam w proch - rozwiał mnie styczniowy śnieg, zmyła marcowa rosa. Obecna jest tą lepszą częścią mnie.
Bezustannie mam te same marzenia i nawet jeśli dotrze do mnie, że ich realizacja jest niemożliwa - nie zduszę ich w sobie.
To się nie zmienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz