Uczę sie jak to jest mieć kompleksy.
Myślałam, że pozbyłam się ich w momencie, w którym odebrałam dowód osobisty a tu proszę, ten jeden czaił się i czaił.
Uczę sie jak to jest mieć kompleksy.
Myślałam, że pozbyłam się ich w momencie, w którym odebrałam dowód osobisty a tu proszę, ten jeden czaił się i czaił.
Jak natrętna mucha krąży tuż nad powierzchnią świadomości jedno wspomnienie, lawina myśli pływa w mojej głowie,
Gryzę czas, zasłaniam sie szerokim uśmiechem
Sama nie wiem czego się wlasciwie boję, umysł mam zamurowany
Rozkołysany świat kota.
Jakaś dziewczyna zapytała mnie wczoraj gdzie wypełniam usta.
- Są naturalne,
- Nie wierzę Ci
Wzruszyłam ramionami. Naturalność to widocznie problem.
Brak chęci do ratowania życia, nie godzę się co najmniej na jego połowę.
Czekam, zegar mruczy przesuwając wskazówki,
Jeszcze i
jeszcze i je
szcz
e
Internet mnie ogranicza. Nie oddaje myśli, gubi słowa, spłyca emocje
- gdzie są emocje
tam
tu
wszędzie gdzie ja
Rozsypałam na podłodze, wgniotłam w pościel, codziennie wcieram w ciało, w rozchylone uda, skulone ramiona
jestem, gdzie jestes?
ja: - schudłam dwa kilo z cycków, ja już ich tak nazwać nie mogę, bo to wstyd
albert: - jakby mi penis zmalał też bym się wkurwił.
- Kasia, plakalas?
- Nie
- Kasia, plakalas?
- Nie
- Kasia, wyglądasz jakbyś płakała
- Jestem zmęczona
- Widać.
juz mi pamiec zdazyla przemutowac wspomnienie kilka razy, gdzie zapis nagich wrazen od ich wyobrazenia?
cos trzepocze w mozgu, tuz za oczami
miota sie jak ptak w klatce
obmywa mnie gorace tsunami piasku pustynnego, usmiech, dotyk
tykot metronomu czasu
jawa i sen
zamach na wlasne emocje, bomba zmieszanych uczuc, wepchnieta w infantylne formy w ciagu dnia plyne myslami wieczorem
wtedy, o tamtej porze, tamtego dnia
poczucie dopelnienia; szum morza, piasek pod stopami..
wybieramy oceniajac ryzyko, na podstawie tego co wiemy i na co liczymy.