Siódma rano.
Jestem bez makijazu, w dresie i psim futrze. Rita ociera mi się o nogi ochlapujac mnie wodą z jeziora, niesie patyk-zdobycz w pysku.
- Witam Panienke - zachrypniety, znajomy glos, donosne szczekanie psów.
'Dziadka' nie widziałam pół roku. Ten sam kaszkiet, gładko ogolona twarz, trochę więcej starczych plam na policzkach.
Dołącza się do mnie. Psy skaczą, Rita co jakiś czas wraca do nogi, powarkujac z zazdrością na zbliżającą się Miśkę.
Dziadek opowiada, wypytuje. Oboje narzekamy, on trochę więcej mówi, ja trochę bardziej słucham. Zaklada okulary, przygląda mi się, uśmiecha.
Jestem bez makijazu, w dresie i psim futrze. Rita ociera mi się o nogi ochlapujac mnie wodą z jeziora, niesie patyk-zdobycz w pysku.
- Witam Panienke - zachrypniety, znajomy glos, donosne szczekanie psów.
'Dziadka' nie widziałam pół roku. Ten sam kaszkiet, gładko ogolona twarz, trochę więcej starczych plam na policzkach.
Dołącza się do mnie. Psy skaczą, Rita co jakiś czas wraca do nogi, powarkujac z zazdrością na zbliżającą się Miśkę.
Dziadek opowiada, wypytuje. Oboje narzekamy, on trochę więcej mówi, ja trochę bardziej słucham. Zaklada okulary, przygląda mi się, uśmiecha.
Odprowadzam go pod dom. Woła psy, grożąc mi palcem w zartach i zapewniając, że jeszcze sie spotkamy.
Dalej nie wiem jak ma na imię, nie chcę wiedzieć. Nazwisko splyca czlowieka. Pozostanie Dziadkiem.
Rita liże mnie po dłoni.
Dalej nie wiem jak ma na imię, nie chcę wiedzieć. Nazwisko splyca czlowieka. Pozostanie Dziadkiem.
Rita liże mnie po dłoni.
Psy i ludzie, którzy lubią psy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz