Trochę ludzka beznadzieja mnie dopadła.
Nie mogę w siebie uwierzyć a budowanie ściany spokoju kończy się ruiną. Boję się nowych rzeczy, nowych wyzwań chyba też się boję i generalnie strachliwa ostatnio jestem.
Nie nadaję się do niczego.
Melise sobie zaparzę.