Tak boleśnie materialne myśli w świecie bez kształtu, nabierają faktury, toną w dźwiękach
miękkie futro pod palcami. Coś do mnie dociera, wypieram, zostaje nic - nic nie brzmi,
chaos, jeszcze nie wiem jak zacząć a już kończę. Potrzebuję - czego? Nie wiem, wiem wiem
?
Północ. Nie palę ale idę zapalić. Dym mnie uspokaja. Czarny cień mruczy za mną, do mnie, po mnie dla mnie. Za dużo myśli na raz a wszystkie dotyczą niczego.
Nocne koszmary. Głowa wybuchła. Psychodelia muzyczna wykańcza mnie psychicznie. Przytul
Kot zrzygał mi się na dywan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz