Potykam się na chodniku skrajnych emocji - krawędź świata, powietrze gęstnieje, słowa grzęzną w westchnieniach, świst oddechu, miękkość chwili. Tłumię krzyk w ustach.
Wyginam grzbiet i
mruczę -
w końcu jestem kotem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz