Wyszedł w szare światło i stanął i przez krótką chwilę widział wówczas absolutną prawdę o świecie. Zimne, nieublagalne obroty Ziemi bez przyszłości. Ciemność nieprzejednana. Gon ślepych psów słońca. Miażdżąca czarna próżnia wszechświata. A gdzieś w nim - dwa zaszczute zwierzęta drżące jak lisy w kryjówce.
Cormac McCarthy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz