czwartek, 31 stycznia 2013
Porno
Uzmysławiam sobie dotyk całą skórą, wgryzam się w poduszki i zgarniam z twarzy mokre włosy. Potrzebuję porno, żeby móc resztkami sił funkcjonować w tym zadymionym spalonymi papierosami życiu. Kofeina już nie pomaga, choć i tak co rano rytualnie wypijam kubek kawy. Playlista muzycznego soundtracku do życia skończyła się na marszu pogrzebowym.
Gdzie to porno?
Klepię jęzorem, zużywając tylko niepotrzebnie ślinę. Czy rozgrzebana pościel, śliskie od potu ciała i przyspieszone oddechy to na pewno to, czego potrzebuję?
Tak, to początek porno.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)